wtorek, 1 maja 2018

II wyzwanie u Ewinki

Witajcie Kochani!
Wracam na chwilę po prawie miesięcznej nieobecności z kartką, którą zrobiłam na wyzwanie u Ewinki.
 Kartkę zrobiłam dosyć dawno. Oczywiście przez brak czasu później wysłałam i jeszcze później dodaję tego posta. Powiem Wam szczerze, że to jest ten trop. Już mi się podoba. W dodatku, ta kartka do kogoś powedruje i mam ogromną nadzieję, że tej osobie się spodoba.
Na dzisiaj byłoby tyle. Już niebawem wpadnę na dłużej. Te ciepłe dni wychodzą na niekorzyść mojemu blogowaniu. Mimo, iż teraz cały miesiąc miałam poranne zmiany, to resztę dnia spędziłam na świeżym powietrzu z rodziną. Najgorsze jest chyba to, że ostatnio kupiłam sobie nowy rower. I nieważne czy wrócę z pracy o 14, czy 18, moje niespełna dwuletnie dziecko już na mnie czeka i krzyczy w progu "lele". No to mama się przebiera, coś je i idzie z dzieckiem na rowerek. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia niebawem! :)


środa, 4 kwietnia 2018

41.

Witajcie Kochani! Jak tam po świętach? Kalorie już spalone?
Przychodzę dzisiaj do Was z moją opinią o żelu do kąpieli, który miałam okazję przetestować.
Otrzymałam go razem z innymi kosmetyki w ramach wygrania rozdawajki, którą jakiś czas temu wygrałam. Z tego co wyczytałam, to ruski kosmetyk. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ nie miałam okazji wcześniej testować kosmetyków z tego kraju.
Żel pod prysznic ma zapach cytrusowych landrynek. Szybko wchłania się w skórę, którą natychmiastowo nawilża. Nie ma problemu ze splukaniem, nie zostaje na skórze. Zapach jest intensywny, co osobiście bardzo mi przeszkadza, nie trafił w mój gust. Nie lubię takich słodkości. Na szczęście (moje) a nie szczęście tego kosmetyku, zapach nie jest zbyt długo trwały. Po dokładnym wysuszeniu ciała, zapach zniknął.
Ja już więcej z tego produktu nie skorzystam. Jednak nie zmarnuje się. Mojej młodszej siostrze spodobał się zapach, więc zużyje buteleczkę.

A Wy znacie ten produkt? 
Testowaliscie już na swoich skorach kosmetyki z Rosji? 

Pozdrawiam, 
marysse

poniedziałek, 26 marca 2018

Pierwsze zakupy

Witajcie!
No i stało się. Tworzenie kartek z tego co miałam w domu nie wystarczyło. Zrobiłam swoje pierwsze zakupy 🛍. Robię je stopniowo, żeby mój portfel za bardzo nie ucierpiał i mąż nie zauważył. Uważa, że to moje kolejne chwilowe hobby. Wcale mu się nie dziwię, bo tak ze mną jest. Szybko nudzą mnie pewne rzeczy i szukam kolejnych. Dlatego zaczęłam swoje prace, by sprawdzić czy to nie znowu słonlmiany zapał. No i jednak nie. Przynajmniej narazie, bo zaczęło mi czegoś brakować, dlatego zdecydowałam się na zakup. Zaczęłam od kupienia papierów.




Oczywiście jak już doszły, musiałysmy z siostrą je wypróbować :) W ramach tego, że Natalia musi zrobić kartkę wielkanocna na lekcję plastyki, stworzylysmy takie o:

Teraz czekamy na jeszcze parę przesyłek. Różnorakie przydasie pokupywalysmy w marketach, skleoach papierniczych, na aliexpress, więc narazie starczy.

Plan teraz jest taki, że będziemy tak długo ćwiczyć, aż w końcu będziemy dumne ze swoich prac i tego sobie i jej życzę. Dobranoc 🌃

piątek, 23 marca 2018

Box subskrypcyjny

Witajcie!
Jakiś czas temu zamowilam sobie paczkę, ale do końca nie wiedzialam co w niej będzie. Przeglądając Wasze blogi, kilka razy natknęłam się na boxy subskrypcyjne, dlatego też postanowiłam spróbować. Jednam nie postawilam na kosmetyki :)


Zamówiłam sobie paczkę z herbatami. Uwielbiam próbować nowe smaki, dlatego stwierdziłam, że bedzie idealna dla mnie. Nie pomylilam się. Paczka przyszła dzień wcześniej, niż była zaplanowana. Przyniósł ją kurier. Pudełeczko było pięknie zapakowane. Znalazłam cztery herbatki o różnych smakach, w tym jedna nie zawierająca teiny.Nie zdążyłam jeszcze wszystkich spróbować, no i ciężko byloby to dobrze opisać, więc powiem krótko, że nie żałuję i na pewno jeszcze kiedyś zamówię sobie tego boxa. A, bym zapomniała. Zamawiałam ze strony subclub. Tam mają fajne rabaty na pierwsze paczki, no i za punkty, które się zbiera, więc polecam serdecznie. :) 

wtorek, 13 marca 2018

38.

Witajcie!
Walentynki były już dawno, prawie miesiąc temu, ale ja uważam że to święto powinno obchodzić przez cały rok. W końcu nie kochamy osoby tylko przez jeden dzień? Z takiej to okazji, bez okazji powstała kartka.


O dziwo, ta mi się podoba, chociaż czuję, że czegoś brakuje. Jak się kiedyś zaopatrze w jakieś przydasie, to skończę. Jak dla mnie i tak nie jest tragicznie :) 

Znowu zrobiona z tego co znalezione w domu: kawałek tekturki, szara gazeta, serduszka wycięte z kolorowych kartek, kawałek muliny, naklejka z aliexpress.

Na dzień dzisiejszy, już nic nie powstało. Teraz będzie z tym gorzej, cały tydzień na drugą zmianę, więc do 22.00 w pracy. Pozdrawiam serdecznie :) 

wtorek, 6 marca 2018

37

Witajcie!
Wiecie co? Wciągnęłam się w to kartkowanie. Dalej się uczę, próbuję, ale robię to z coraz większym zapałem. Przeglądając blogi cudownych dziewcząt, które tworzą, natknęłam się na blog Uli, która trzeci rok z rzędu zorganizowała zabawę, gdzie robimy kartki na Boże Narodzenie przez cały rok. Uważam, że to doskonały pomysł, więc wspólnie z siostrą postanowilysmy coś stworzyć.

Kartka na marzec ma być na postawie takiej mapki. :) 
Mi wyszło coś takiego. Na dzień dzisiejszy posługuje się wszystkim, co mam pod ręką. Kawałek tekturki, torba ozdobna na prezenty, obrazek religijny i ozdoby z marketu. Może jeszcze nie jestem na 100 procent z niej dumna, ale wierzę, że niedługo stworzę coś, z czego będę :) 
Pozdrawiam serdecznie. 

piątek, 2 marca 2018

Kobieta, którą kochał

Witajcie Kochani!
Coś ostatnio długo tu nie zaglądałam. Zaczęłam chodzić do pracy na drugą zmianę, więc jak przed jedenastą jestem w domu, to marzę tylko o łóżku.
Ostatnio skończyłam czytać 📖 książkę pt. "Kobieta, którą kochał". Aż wstyd się przyznać, ale to moja pierwsza w tym roku. Niestety nie mam już tyle czasu, co kiedyś :(

Książka opowiada o kobiecie, która ma wszystko co chciała - kochającego męża, pracę, piękny dom. Nagle wszystko wywraca się do góry nogami, kiedy ma wypadek samochodowy i ledwo przeżyła. Życie dla niej nie było już takie same. Zaczynała mieć również wątpliwości, czy jej mąż na pewno ją kocha, czy ciągłe zakochany jest w swojej pierwszej, nieżyjacej żonie.
Historia opowiadana jest z punktu głównej bohaterki, jej męża i jeszcze jednej osoby. Bardzo się wciągnęłam i szybko pochłonęłam lekturę. Wszystko byłoby fantastycznie, gdyby nie końcówka. Bardzo się rozczarowałam. Mimo wszystko polecam ją przeczytać. Niby historia zaczyna się jak każda inna, ale zupełnie różni się od innych tego typu.
Pozdrawiam serdecznie :)

niedziela, 18 lutego 2018

TUTTI FRUTTI III

Witajcie Kochani! :)
Dzisiaj przychodzę do Was już z ostatnim kosmetykiem z serii Tutti Frutti, które miałam okazje używać. O peelingu oraz olejku do kąpieli możecie przeczytać we wcześniejszych postach. Swoją drogą te dwie rzeczy już dawno się pokończyły. :)
 Dzisiaj mam dla Was maskę do ciała. Od razu mogę się przyznać, że użyłam jej tylko raz. Zapach mi się nie spodobał. To dziwne, bo tamte kosmetyki niby są z tej samej serii i miały mieć taki sam zapach, a jednak on się różni. 

Sama maska wygląda podobnie jak inne. Jest gęsta, nie klei się, ale nie jest zbyt wydajna. Musiałam sporo jej użyć, żeby nabalsamować całe ciało. Za to bardzo szybko się wchłania.
Podsumowując, jak dla mnie jest to najgorszy kosmetyk z całej serii. Nie używam go, więc się kurzy. To tyle w temacie. Nie ma co się rozpisywać. Pozdrawiam :)

poniedziałek, 12 lutego 2018

34.

Witajcie!

1. Mam prawie 24 lata,  jestem szczęśliwą mężatką i kochającą mamą 19-miesięcznej Klary. Mimo tego, jestem ogromną fanką Harrego Pottera. :)

2. W pierwszej klasie szkoły podstawowej przeczytałam HP i Kamień Filozoficzny. Fakt, zajęło mi to z pół roku, ale do tej pory jestem z siebie dumna. Reszta części poszła znacznie szybciej.

3. Filmy 🎥 obejrzałam niezliczoną ilość razy. Wiele dialogów znam na pamięć, przez co, cała rodzina nie chce już ze mną tego oglądać.

4. Na ten rok mam nawet kalendarz z HP, który niedawno przyleciał do mnie z Chin.

5. Codziennie piję kawę ze wspaniałego kubka i śpię na najpiękniejszej poduszcze.

6. Na studiach poznałam więcej osób, które mają na tym punkcie takiego samego świra jak ja. 

7. Nie wstydzę się tego. W końcu każdy z nas jest inny.  Każdy z nas ma inne zainteresowania,  bądź hobby.  Bądźmy więc wyrozumiali i szanujmy zdanie innych. 

Pozdrawiam Was serdecznie. :) 
marysse



wtorek, 6 lutego 2018

Ja i wyzwanie?!

Witajcie Kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z zupełnie innym postem. Mianowicie zgłosiłam się w wyzwaniu u Ewy  No to teraz pytanie, co to za wyzwanie? Nazywa się Tniemy i gniemy.
Dla mnie to było prawdziwe wyzwania, ponieważ nigdy nic nie tworzyłam. Nie licząc prac na plastykę w szkole podstawowej, nie robiłam nigdy kartek. Jednak od dłuższego czasu, przeglądam blogi z rękodziełem i strasznie zazdroszczę dziewczynom talentu. Pewnego razu natknęłam się właśnie na wspomniane wyzwanie oraz instrukcję jak takową kartę wykonać. Pomyślałam: dlaczego by nie spróbować. I tam o to powstały dwie kartki stworzone z tego, co znalazłam u młodszej siostry w pokoju. Ostrzegam, że cuda to nie są, ale za to są starania i serce ♥ .Konstruktywna krytyka wskazana :)

 Kartka stworzona z okazji Dnia Kota, to ta pierwsza. Ten kotek 😻 to nic innego jak karteczka, którą kiedyś się zbierało do segregatorów. :)

Druga kartka powstała na Dzień Babci, jednak nie wyrobiłam się w czasie. ;( Babulka to kolorowanka wydrukowana z internetu i pokolorowana cienkimi mazakami.

Narazie tyle. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze coś stworzyć, bo strasznie mi się to spodobało. Tylko czasu brakuje. W ogóle gdyby nie Ewa, autorka wyzwania, wcale bym nie umieściła tych prac. Zabrakło mi odwagi, a ona mi jej dodała za co serdecznie dziękuję.

Żegnam się z Wami, dodając jeszcze dwie kartki, które stworzyła moja 12-letnia siostra :)




czwartek, 1 lutego 2018

Tutaj Frutti II

Witajcie! Jakiś czas mnie nie było. Otóż u nas zdarzył się pewien incydent. Moja 19-miesięczna córka wrzuciła mój telefon do WC. Zostałam odcięta od wszystkiego, no i zabolało to mój portfel.
Jednak dzisiaj wracam do Was z serią Frutti Frutti. Pamiętacie mój poprzedni wpis o doskonałym olejku? Dzisiaj coś lepszego. Zapraszam :)
Przedstawiam Wam peeling do ciała. Już na początku zdradzę Wam, że jest rewelacyjny! Od grudnia zaczęłam pracować  w markecie. Niestety, moje ręce na tym ucierpiały :( Zrobiły się strasznie suche,, popękały, a tam wdzierał się brud, który był ciężki do usunięcia. Bywało już tak, że krem do rąk trzymałam w kieszeni i co chwilę go uzywalam. Jednak to działało tylko na chwilę. Potem spróbowałam tego peelingu i zadziałał cuda.
Peeling jest z tej samej serii co olejek, więc kolor posiada taki sam. Zapach troszkę się różni. Jest mniej intensywny, ale również pięknie pachnie-latem. Ma dosyć sporo tych grudek, dzięki czemu tak wspaniale działa. :)
Po wtarciu w skórę bardzo się pieni. Przy mocniejszym pocieraniu trochę boli, ale nie podrażnia skóry. Peeling jest przystosowany do całego ciała. Sprawdzałam, nogi gładkie jak u dzieciątka.  :) jednak ja stosuje go tylko do rąk.
Na koniec wrzucam Wam skład i bardzo, ale to bardzo polecam. To mój hit kosmetykowy. Poprawę widzę, nie muszę używać już żadnych kremów (i nie używam). Stosuję go codziennie podczas kąpieli. Pozdrawiam :)

środa, 17 stycznia 2018

Tutti Frutti I

Cześć Kochani!
Dzisiaj znowu mam dla Was kosmetyki, ale tym razem nie z Chin, tylko z łazienki. :)
Dzisiaj wieczorem, biorąc kąpiel, na półce odkryłam nowy kosmetyk. Nie byłabym sobą, gdybym z niego nie skorzystała.

Jest to olejek do kąpieli firmy Tutti Frutti. Oczywiście słyszałam o tej marce, ale nigdy jej nie używałam, a tu proszę, taka niespodzianka. 

Ciecz jest oleista, zresztą nic dziwnego. Można go dodać do lejacej się wody, albo bezpośrednio wetrzec w ciało. Ja użyłam drugiej opcji, ponieważ uwielbiam oleje, masła, kremy, balsamy i inne tego typu kosmetyki do ciała. Zapach jest obłędny, owocowy, ale nie za słodki, taki idealny. Przypomina mi o lecie, za którym tęsknię. Na koniec wrzucam Wam jeszcze etykietę ze skladem.

Uzywaliscie kiedyś kosmetyków tej marki? 
Jakich? 

Mam ochotę przetestować więcej, bo jestem zachwycona tym olejkiem. Aha, okazało się, że jest to prezent mojej mamy. Ojj, chyba długo nie pokorzysta. Pozdrawiam :)

środa, 10 stycznia 2018

30.

Witajcie Kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z nowymi przesylkami z aliexpress. Tym razem nie będą to kosmetyki. A więc zapraszam :)

Pierwsza przesyłka to bluza typu crop top, którą otrzymała moja siostra. Miał być to prezent na święta, ale nie doleciala na czas. Mi nie za bardzo odpowiada material. Jest to mieszanka poliestru z bawelna, ale ja się bawełny nie doszukalam. Jednak Natalia bluzę wybrała sama i jest nią zachwycona. Nawet już kazała zamówić sobie inne wzory. Także najważniejsze, że jej się podoba. Kosztowała około 36 złotych.

Drugą rzecz sprezentowalam sobie na urodziny (również nie doleciała na czas). Z tej koszuli jestem mega zadowolona. Kosztowała okolo 30 zł. Jest wykonana tylko z bawełny. Nie dość, że zakochałam się w tym wzorze, to do tego bardzo porządnie wykonana. Już oglądałam inne koszule sprzedawcy i mam na oku jeszcze kilka wzorów . No cóż, wiosną zaczynam chodzić w koszulach. :)

Ostatnia paczuszka ucieszy wszystkich POTTEROMANIAKÓW. Zamówiłam ją sobie na ścianę do pokoju, ale że chwilowo mieszkam u rodziców, to trochę mi szkoda. Jest to plakat, a na nim mapa Hogwartu, Hogsmeade oraz Londynu, czyli ważnych miejsc z Harrego Pottera. Tu również jestem zachwycona. Nie pamiętam ile kosztowala, ale niewiele. Nie przyszedł to jakiś badziew, tylko porządny druk, więc ode mnie dziesiątka.

Na dzisiaj koniec przeglądu mojej poczty.
A czy Wy mieliście jakieś doswiadczenia z aliexpress
Jeśli tak, to co kupiliście? 
Jestem bardzo ciekawa, jeśli chodzi o zakupy z tego serwisu. Pochwalcie się! A tym czasem, do zobaczenia w kolejnym poście! :)

wtorek, 2 stycznia 2018

II specyfik z Chin

Witajcie Kochani! Jak tam po Nowym Roku? Postanowienia napisane? Ja osobiście nigdy takowych nie mam, bo nawet jak mam, to się ich później nie trzymam. :) Ale nie o tym dzisiaj.
Długo się zbierałam, by napisać ten post, ale koniec końców udało się. Jak już wspominałam Wam wcześniej, zamawiam dużo rzeczy z Chin, a aktualnie testuję ich kosmetyki. No to czas na drugi specyfik przeze mnie zamówiony.
Od jakiegoś czasu borykam się ze strasznym trądzikiem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że to mój pierwszy tego typu problem, a mam 23 lata. Nie pomagało już nic, a nawet sprawy się pogorszyly, więc stwierdziłam, że wyprobuje maść prosto z Chin, a co mi tam, gorzej być nie może.

Maść jest takiego żółtego koloru. Nalozylam ją na twarz po dokładnym oczyszczeniu cery. Ma bardzo mocny zapach. Pachnie jak te olejki dla dzieci na katar, co się kropi na noc. Na początku, maść działa rozgrzewajaco. Trzeba uważać, żeby smarować jak najdalej od oczu, bo strasznie piecze.
Ogólnie na twarzy nie zauważyłam większych zmian, a stosuje ją z dwa tygodnie, ale jest genialna na świeże pryszcze, które dopiero rosną pod skórą. Pryszcz nie boli i nie jest tak bardzo widoczny już następnego dnia,a w kolejnym dniu znika całkowicie! To jest niesamowite! Na mojej cerze działa, a także na cerze mamy i mojej siostry. Żadna z nas nie miała żadnych skutków ubocznych. No i jeszcze jeden wielki plus: kosztuje niecałe 10 zł. Już zamowilysmy sobie trzy opakowania, bo na tamtą czekałam dwa miesiące.

Podsumowując, maść genialnie działa na pojedyncze, bolace, podskorne pryszcze. Jestem bardzo zadowolona i polecam każdemu, kto się nie boi. :)


czwartek, 21 grudnia 2017

28. I specyfik z Chin.

Witajcie. Obiecałam posta o specyfiku z Chin,a więc jest i on. Zacznę od tego, że kiedy poznałam serwis aliexpress, od razu się zakochałam. W sumie to zaczęłam robić zakupy tylko tam. Ubieralam siebie, męża i córkę i jestem zadowolona. Oczywiście, trafiły mi się też buble, albo coś w ogóle nie doszło, ale pieniążki odzyskane. Jednak nigdy wcześniej nie zamawialam kosmetyków z Chin. To nie to, że się ich bałam, ale po prostu nie były mi potrzebne i miałam sprawdzone marki z polskich sklepów. Aż do teraz. Skusiłam się na trzy prpdukty, a oto jeden z nich.


Jest to maseczka do twarzy ze śluzu ślimaka. Nasza skóra ma być po niej oczyszczona oraz nawilżona. 

Większość jest po chińsku, ale.na szczęście były obrazki z instrukcją. :)

Maseczke nalozylam po kąpieli. Zmylam makijaż i oczyscilam twarz wodą oraz mydłem. Na mojej twarzy widoczne są różne plamy, zaczerwienienia. Od niedawna walczę z trądzikiem.

Po umyciu twarzy (i cyknięciu foty "przed" :)) przeszłam do sedna. Z opakowania wyjęłam mocno przesiakniety i złożony produkt. 
Maska okazała się zbyt duża, przez co było mi niekomfortowo i na brodzie nie mogłam jej wyprostować. Jednak postanowiłam wytrzymać. Maseczka nie smierdziala, wręcz miała ładny zapach. Po kilku chwilach poczułam ciepło. Nie było to nieprzyjemne. Trzymałam 20 minut, tyle wyczytałam z chińskich znaków. :)

Ogólnie mam neutralne odczucia. Faktycznie, moja twarz została nawilzona. Jednak efekt odczuwalam przez chwilę. Żadnych zmian nie zauważyłam. Nie zaszkodzila mi w żaden sposób, ale więcej jej nie kupię (przez ten dyskomfort). Ale nie zaluje zakupu. Sam produkt kosztował około 5 zł i ciesze się, że moglam go wypróbować. 

To tyle. Zapraszam już teraz na kolejną recenzje, która niebawem się ukaże, oraz do obserwowania mnie. No i chciałabym Wam życzyć zdrowych, pogodnych i Wesolych Świąt oraz Szczęśliwego Nowego Roku. :)
Trzymajcie się ciepło! :)

Zdjęcie "po" :)

wtorek, 12 grudnia 2017

27.

Witajcie.
Wracam po rocznej przerwie. Mam nadzieję, że na długo :) Dzieciątko już odchowane, więc można działać.
Tutaj przerwę sobie zrobiłam, ale nie w skrzynce. Szykuje teraz coś dla Was. Mianowicie testuję teraz pewien specyfik prosto z Chin (tak, też uzaleznilam się od aliexpress). Narazie nie zdradzam więcej szczegółów. Jak będzie gotowa, dostaniecie wszystko na tacy, a tymczasem żegnam się i do zobaczenia niebawem. :)

poniedziałek, 18 stycznia 2016

WYMIANKA CAŁOROCZNA

Cześć. Z racji tego, iż dalej powinnam się uczyć na kolejne egzaminy, wymyśliłam sobie zabawę. Nie wiem czy wyjdzie, czy będą chętni, ale spróbować można. Chciałabym, żeby trwała cały rok i żeby każdy kto się do niej zgłosi, w każdym miesiącu dostanie prezent.

ZASADY:
1. Żeby wziąć udział w zabawie, trzeba być publicznym obserwatorem mojego bloga, zgłosić się pod tym postem, podać swojego maila oraz wkleić baner na bloga. (Osoby nie posiadające bloga, zgłaszają się pod tym postem z mailem)

2. W każdym miesiącu będę podawać jakieś hasło np. zima. I kupujemy kopertę bąbelkową rozmiar A5 i wkładamy tam wszystko co kojarzy nam się z tym hasłem. Mogą to być rzeczy własnoręcznie wykonane, mogą być kupione jakieś drobiazgi. Celem jest, by wydać jak najmniej, ale żeby paczka była jak najbardziej urozmaicona.

3. W każdym miesiącu przyjmuję nowe zgłoszenia, czyli nie trzeba brać udziału cały rok.

4. Ja również biorę udział w wymiance.

5. Do końca każdego miesiąca przyjmuję zgłoszenia. Potem losuję każdej osobie inną i mamy dwa tygodnie na wysłanie paczuszki. Ważne, żeby nie mówić kogo się wylosowało, żeby odbiorca miał niespodziankę.

6. Po zgłoszeniu się, ja wysyłam do Was maile z prośbą o adres.

7. Celem jest zabawa, więc bądźmy uczciwi. Każdy chciałby dostać paczkę, więc wyślijmy ją, jeśli w coś się angażujemy.

To chyba tyle, jeśli chodzi o zasady. Jak o czymś zapomniałam, z góry przepraszam. Myślę o wszystkim naraz. :) Jak coś jest niejasne, pisać, pytać, nie gryzę! Pod spodem wklejam banerek i piszę listę zgłaszających się. PAMIĘTAJCIE! Macie czas do końca miesiąca, żeby się zgłosić. A hasło na luty to MIŁOŚĆ (z racji Walentynek, a co ^^).
Pozdrawiam serdecznie. :)

BANER:

LISTA OSÓB - LUTY:
1. marysse
2. Sawatka
3. shire

piątek, 15 stycznia 2016

Urodzinowe niespodzianki

Cześć.
Ostatnimi dniami nie czuję się dobrze. Myślałam, że jak minie pierwszy trymestr, to skończą się poranne mdłości i bieganie do toalety. i znowu się myliłam. Jest jeszcze gorzej, bo nie tylko rano, a praktycznie po każdym posiłku. Przez to czuję się taka zmęczona i na nic nie mam ochoty. ale nic. Koniec tego tematu.
Dzisiaj chciałam pokazać moje urodzinowe przesyłki. Mimo, iż to było jakiś czas temu, ale nic nie szkodzi. Nie przedawniło się. :)

Pierwsza, to kartka urodzinowa, która przyszła do mnie z Liverpoolu od mojej przyjaciółki. Sprawiła mi chyba największą radość.






Druga kartka, dosyć stara. Jednak adresatka wiedziała, że takie kartki lubię. Pochodzi od babci mojej dobrej koleżanki. Przywiozła mi ją (wraz z mnóstwem pocztówek) na imprezę urodzinową. Jaka byłam mile zaskoczona. Oczywiście nie obyło się bez telefonów od niej i życzeń urodzinowych. Cudowna niespodzianka. :)


Trzecia przesyłka to karteczka z wierszykiem (życzeniami urodzinowymi), która przyszła do mnie osobiście wraz z adresatką oraz wielkim kartonem z prezentami. Niestety nie robiłam zdjęć samych rzeczy z pudełka, ale przeczytacie sobie o nich w wierszyku. :)




Na dzisiaj to tyle. Tak fajnie sobie przypomnieć te przesyłki. Dały mi wiele radości. 
Czy Wy też tak macie? Tak niewiele, to dla Was tak dużo, jak dla mnie? 
Pozdrawiam serdecznie! :)

sobota, 9 stycznia 2016

24.

SESJA (System Eliminacji Studentów Jest Aktywny) zbliża się wielkimi krokami. A ja co robię? Na pewno się nie uczę. Chociaż zaczęłam robić notatki z jednego przedmiotu. A to już jest jakiś postęp.


No właśnie może przez to, że powinnam robić mnóstwo innych rzeczy, wróciłam tu, do pisania. Zazwyczaj tak jest. Człowiek będzie robił wszystko, tylko nie to, co powinien. A ja tak mam zawsze. Jednak muszę się w końcu przełamać, ale jeszcze nie teraz. Przecież do wtorku, jeszcze tylee czasu. Dam radę!

Odwiedził mnie dzisiaj mój przyjaciel. Wracał akurat z gór, to wpadł na herbatkę. Nie miał zbyt dużo czasu, ale zdążyliśmy wybrać się do galerii i zjeść obiad na mieście. Jako, że on mnie dobrze zna, nie obyło się bez najwspanialszego prezentu na świecie. Jakiego? POCZTÓWEK!!!






To mnie zawsze cieszy i chyba nigdy nie przestanie. W końcu warto mieć jakieś hobby. U mnie padło właśnie na to. A więc moja już dosyć pokaźna kolekcja dostała trzy nowe nabytki z Duszników Zdrój.
Ostatnio robiąc remoncik w pokoju, sprzątałam w szafie. Musiałam też przenieść wiele rzeczy. Z pocztówkami męczyłam się najbardziej. Wiecie jaki to problem wsadzić w jedno, dostępne miejsce pięć kartonów z pocztówkami w mieszkaniu w bloku? Ale udało się. Jakoś się pomieściły. lecz to mnie nie zniechęca. Zbieram dalej. Wysyłam, dostaję, często proszę, szukam na stronach jakiś fajnych okazji. Kupuję za grosze, a czasem nic za nie nie płacę. W końcu robię to, co kocham robić.
 i kropka